wtorek, 24 listopada 2009

Z archiwum Hordy 88


Wilkołak 
mit czy rzeczywistość?




"...Ten człowiek gdy konieczność napadnie go taka,
  Wyłazi w lesie na wierzch uciętego pniaka
 I z niego koziołkując, gdy okrzyk wydaje,
 Natychmiast wilkołakiem z człowieka się staje..."



"Tatry" Zygmunt Bogusza Tęczański



Od niepamiętnych czasów ludzkości towarzyszy nam wiara w rozmaite zjawiska czy też istoty nie z tego świata. Czy wyrosła ona tylko i wyłącznie na ludzkiej fantazji i ciemnocie? Czy też ludzie mieli powody by obawiać się pewnych zjawisk lub istot? Niewątpliwie do wielu takich sytuacji przyczyniła się ludzka skłonność do wyolbrzymień i odwieczny strach przed nieznanym. Jednym z takich zjawisk jest LIKANTROPIA-wilkołactwo.

Nie należy mylić likantropii-wilkołactwa z chorobą psychiczną o tej samej nazwie. Mimo, iż swojego czasu, z mniejszą lub większą słusznością, próbowano tłumaczyć pierwsze zjawisko drugim (oraz wścieklizną). Słowo „likantropia” pochodzi od greckiego słowa „likantropos” które to powstało ze zlepku słów „likos”-wilk i „antropos”-człowiek. Pierwsza wzmianka o wilkołakach pochodzi z przed 2500 lat z IV księgi „Dziejów” Herodota z Halikarnasu. Pisze on o Neurach, narodzie żyjącym między Karpatami Wschodnimi a Dnieprem:



"...ci ludzie muszą być czarodziejami. Bo prawią o nich Scytowie i ci Grecy, co w ziemi scytyjskiej mieszkają, że raz corocznie każdy z tych Neurów na dni kilka wilkiem zostaje i znowu tym samym powstaje. Nie dam się takim wywodom przekonać, ale mimo to prawią, ba, prawiąc zaklinają się"



Cała historia nie brzmi specjalnie prawdopodobnie, cały naród, czy szczep "na trzy-cztery" zmienia się w wilkołaki. Sprawa nieco się rozjaśnia gdy popatrzymy na Neurów nie jako naród czy szczep lecz jako kastę. Kastę czarowników, którzy dorocznie przemieniali się w wilki. Tak więc czarownik-wilkołak to najpierwotniejsza forma wilkołactwa. Zjawisko to jest stare jak świat i obejmowało niemal cały glob. Oczywiście w miarę szerokości geograficznej zmieniały się zwierzęta w które człowiek mógł się zmieniać były to m.in. tygrysy, lamparty, hieny, kojoty etc. Sama idea tego zjawiska wywodzi się gdzieś z zamierzchłej przeszłości gdy młodzi mężczyźni chcąc zaistnieć jako wojownicy łączyli się w związki, których jedynym celem była walka i zdobywanie łupów. Do wilczego trybu życia dochodziły jeszcze przebrania w wilcze skóry. Przemianie człowieka w wilka, była ideałem do którego dążyli. Żyli w lasach, poza społeczeństwem i prawem, reprezentowali brutalną siłę i agresję. Jak już wspomniałem grecy zwali wilkołaka "likantropos". Likantropia świata klasycznego jest związana z postacią Dzeusa Likejskiego (wilczego) z Arkadii. Składano mu rozmaite krwawe ofiary, również z ludzi, jednak przy tych ofiarach nikomu nie wolno było skosztować ludzkiego ciała, w przeciwnym razie Dzeus przemieniał kanibala w wilka na 9-10 lat. Taki los spotkał m.in. legendarnego króla Likaona, który składając w ofierze dziecko skosztował jego krwi oraz niejakiego Damarchosa, który skosztował przy ołtarzu Jowisza Likejskiego dziecięcych wnętrzności. Ten ostatni jest, nawiasem mówiąc, postacią autentyczną, zasłynął jako zapaśnik i miał swój posąg w Olimpii. Do ćwiczeń wziął się podobno już po zdjęciu z niego klątwy wilkołactwa. Za czasów Imperium Rzymskiego znano już wilkołaki, które potrafią się przemieniać z własnej woli. Przemiana następuje w charakterystycznym, symbolicznym miejscu - gdzieś tuż za miastem, na pograniczu cywilizacji i dzikiej, demonicznej (bo nieznanej) natury. Przemiana odbywa się przy pełni księżyca, wilkołak ściąga z siebie ubranie i zmienia się w wyjątkowo agresywnego wilka. Wszelkie rany zadane wilkowi utrzymują się również po przemianie. Często łączeni z wilkołactwem byli berserkowie - wojownicy potrafiący wpadać w szał bojowy, o których krążyły legendy, że potrafili się zmieniać w dzikie zwierzęta. Sama nazwa wskazuje na niedźwiedzia, ale zarówno literatura na ich temat (nazywająca ich np. wilczymi skórami) jak i tryb życia (nie walczyli samotnie lecz w grupach - jak wilcze stado nie jak niedźwiedzie) wskazuje na ich związek z wilkołactwem. Ich szał bojowy był jak przemienienie w bestię - stawali się niepokonani, nadludzko silni i w zapamiętaniu mogli zabijać nawet swoich ludzi. Zamiana człowieka w zwierzę była czymś normalnym u Prusów, człowiek po śmierci mógł stawać się wilkiem lub jakimś innym leśnym stworzeniem. Zauważmy, że wilk jest tu jak najbardziej pozytywnie odbierany, a taka reinkarnacja była swoistą nagrodą dla umierającego za jego męstwo, dokonania wojenne etc.

Na terenach słowiańszczyzny wyodrębniły się trzy grupy wilkołactwa, które można stosować do wszystkich wilkołaków są to: 1. czarodzieje i wilkołaki "naturalne"; 2. ofiary czarów; 3. potępione dusze. Pierwsza grupa to ludzie przemieniający się bez udziału osób trzecich z własnej woli, czy to przy pomocy magii czy też przez wrodzone ku temu zdolności. Takie wilkołaki są często wrogo nastawione do innych ludzi, ale zależy to od charakteru konkretnego czarownika/wilkołaka. Przemiany odbywają się bądź za sprawą odpowiedniego rytuału, bądź "po prostu się odbywają" (czego przykład mamy opisany w wierszyku na wstępie - nie zawsze dzieje się to w sposób do końca kontrolowany). Czarownik chcący przemienić się w wilka wbijał w ziemię nóż po czym trzy razy się o niego potykał i przewracał (zawsze w tym samym kierunku), za każdym razem wypowiadając zaklęcie (którego treść pozostanie na wieki tajemnicą), przy trzecim potknięciu przemieniał się w wilka mającego czworo oczu i wielki łeb. Aby wrócić do pierwotnej postaci musiał powtórzyć rytuał przewracając się w przeciwną stronę. Metoda ta ma ten minus, że gdy czarodziej biega pod postacią wilka ktoś może wyciągnąć z ziemi nóż, wtedy przemiana jest już nieodwracalna, podobnie jak szaty pozostawione przez człowieka zmienionego w wilka nie mogą być poruszone bo grozi to tym samym. Grupa druga to ludzie, którzy w jakiś sposób narazili się na furię kogoś kto posługuje się czarami. Czarodziej rzuca klątwę no i biedaczysko chce czy nie chce staje się wilkiem. Wilkołak taki zasadniczo nie różni się od zwykłego wilka, tyle że ma nieco inną sierść, a ścigany płacze ludzkimi łzami. Prawdziwe wilki są do niego nastawione wrogo i nie pozwalają się do siebie zbliżyć. W innej wersji (dawniejszej i chyba pozasłowiańskiej) wilk jest - przeciwnie - wyrośnięty jak czort i włączając się w wilcze stada wiedzie w nich prym, ściągając je na osady ludzkie. O wilkołakach-ofiarach czarów jest wiele polskich legend i podań ludowych. Na przykład podanie w którym czarodziej obrażony za to, że nie zaproszono go na wesele zamienia wszystkich weselników na dobre parę lat w wilkołaki. Ostatnia twarz wilkołactwa jest dość późna i ma już duże zabarwienie kulturą chrześcijaństwa. Otóż jest to dusza człowieka (a nie żywy człowiek, jak to było w pozostałych przypadkach) na wieki potępiona i snująca się po ziemi w postaci wilczopodobnej bestii. Taki wilkołak ma niejako z założenia negatywne intencje, a jego jedyny cel szkodzenie ludziom i sprowadzanie ich na złą drogę. Proszę zauważyć że taki wilkołak niewiele się już różni od upiora. Otóż wiara w te dwa stworzenia w niektórych regionach zlała się na tyle, że słów "wilkołak" i "upiór" używano zamiennie na określenie powracającego zmarłego. W Grecji na przykład słowo "wilkołak" oznacza wampira ssącego krew. Istnieje ciekawy przypadek takiego zlania się wierzeń w wilkołaki i upiory: w Rumunii wilkołakiem (varkolâci) stawało się siódme lub dziewiąte dziecko tych samych rodziców. Bestia odzywała się w takim człowieku dopiero po śmierci (zazwyczaj w siedem lat po niej), wtedy to wilkołak niczym wampir wstawał z grobu i w zwierzęcej postaci pił krew bliskich. Istnieje jeszcze jeden aspekt dotyczący wilkołactwa, o którym wyżej nie wspomniałem, który nam chyba jest najbliższy. Wierzono bowiem, że w wilkołaki zmieniają się ludzie, którzy tylko pozornie są chrześcijanami, a w rzeczywistości mają pogańską duszę. Zdarzali się również ludzie, którzy posiadali dwie dusze. Jedna to ta ochrzczona, druga to ta pogańska zwana wilczą. Nie sposób pisząc o wilkołactwie pominąć motyw Wilczego Pasterza.

Wilczy Pasterz jest postacią dość enigmatyczną, wiadomo że nosi się w wilczej skórze i pochodzi z pogańskich czasów. Jego następcą czy też odpowiednikiem jest nie kto inny jak święty Mikołaj - patron wilków i wilkołaków. Innym wilczym pasterzem był św. Jerzy. Wszyscy oni mieli moc władania nad wilkami i wilkołakami, pozwalania im na napady na ludzi lub ich od tego powstrzymywania. Co do metod walki z wilkołakami to nie zakrawają one na wielką magię jak w przypadku upiorów. No może oprócz tych wilkołaków, które zostały zaczarowane - wtedy najlepsza metoda odmiany to zdjęcie klątwy przez osobę, która ją rzuciła, czasem też, po określonym czasie, odmiana następuje automatycznie. Zabicie wilkołaka nie nastręczało wielkich trudności: wilkołak jest uosobieniem brutalnej siły i tą samą metodą można się go pozbyć (siekiery, miecze itd. były w pełni skuteczne), co innego w przypadku wilkołaka-potępieńca będącego odmianą upiora - tutaj należy zastosować środki antywampiryczne.

Jak widać z powyższego artykułu wilk jest dla nas bardzo bliskim zwierzęciem. Od zamierzchłych czasów kojarzony jest z czasami pogańskimi i ich magią. Nie przypadkowo więc tak często przewija się w  ruchu NS motyw wilka. Dla nas wilk jest symbolem walki o utracone. Symbolem naszej walki, bo tak jak wilki musimy się ukrywać i czekać w zapomnieniu na swoją chwilę. Na podobieństwo wilków musimy trzymać się razem, jak WATAHA (HORDA) budząc u przeciwników grozę i respekt przed naszym gniewem. Więc bądźcie wierni swoim ideałom i nie zapomnijcie o swojej wilczej naturze.



„Pomnij na pradawnych czasów dzieje,

Gdzie przez bory, lasy łąki i knieje,

Pomykał zwierz w pazury i kły zbrojny.

Wilk-symbol pogaństwa z chrześcijaństwem wojny.”





LYKANTROP & K.W.


Z trzeciego wydania Hordy 88

1 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ciekawy i dobry artykuł :)

Prześlij komentarz