Wilkołak
mit czy rzeczywistość?
"...Ten człowiek gdy
konieczność napadnie go taka,
Wyłazi w lesie na wierzch uciętego pniaka
I z niego koziołkując, gdy okrzyk wydaje,
Natychmiast wilkołakiem z człowieka się staje..."
Wyłazi w lesie na wierzch uciętego pniaka
I z niego koziołkując, gdy okrzyk wydaje,
Natychmiast wilkołakiem z człowieka się staje..."
"Tatry" Zygmunt Bogusza Tęczański
Od niepamiętnych czasów
ludzkości towarzyszy nam wiara w rozmaite zjawiska czy też istoty nie z tego
świata. Czy wyrosła ona tylko i wyłącznie na ludzkiej fantazji i ciemnocie? Czy
też ludzie mieli powody by obawiać się pewnych zjawisk lub istot? Niewątpliwie
do wielu takich sytuacji przyczyniła się ludzka skłonność do wyolbrzymień i
odwieczny strach przed nieznanym. Jednym z takich zjawisk jest
LIKANTROPIA-wilkołactwo.
Nie należy mylić likantropii-wilkołactwa z chorobą psychiczną o tej
samej nazwie. Mimo, iż swojego czasu, z mniejszą lub większą słusznością,
próbowano tłumaczyć pierwsze zjawisko drugim (oraz wścieklizną). Słowo
„likantropia” pochodzi od greckiego słowa „likantropos” które to powstało ze
zlepku słów „likos”-wilk i „antropos”-człowiek. Pierwsza wzmianka o wilkołakach
pochodzi z przed 2500 lat z IV księgi „Dziejów” Herodota z Halikarnasu. Pisze
on o Neurach, narodzie żyjącym między Karpatami Wschodnimi a Dnieprem:
"...ci ludzie muszą być czarodziejami. Bo
prawią o nich Scytowie i ci Grecy, co w ziemi scytyjskiej mieszkają, że raz
corocznie każdy z tych Neurów na dni kilka wilkiem zostaje i znowu tym samym
powstaje. Nie dam się takim wywodom przekonać, ale mimo to prawią, ba, prawiąc
zaklinają się"
Cała historia nie brzmi specjalnie
prawdopodobnie, cały naród, czy szczep "na trzy-cztery" zmienia się w
wilkołaki. Sprawa nieco się rozjaśnia gdy popatrzymy na Neurów nie jako naród
czy szczep lecz jako kastę. Kastę czarowników, którzy dorocznie przemieniali
się w wilki. Tak więc czarownik-wilkołak to najpierwotniejsza forma
wilkołactwa. Zjawisko to jest stare jak świat i obejmowało niemal cały glob.
Oczywiście w miarę szerokości geograficznej zmieniały się zwierzęta w które
człowiek mógł się zmieniać były to m.in. tygrysy, lamparty, hieny, kojoty etc.
Sama idea tego zjawiska wywodzi się gdzieś z zamierzchłej przeszłości gdy
młodzi mężczyźni chcąc zaistnieć jako wojownicy łączyli się w związki, których
jedynym celem była walka i zdobywanie łupów. Do wilczego trybu życia dochodziły
jeszcze przebrania w wilcze skóry. Przemianie człowieka w wilka, była ideałem
do którego dążyli. Żyli w lasach, poza społeczeństwem i prawem, reprezentowali
brutalną siłę i agresję. Jak już wspomniałem grecy zwali wilkołaka
"likantropos". Likantropia świata klasycznego jest związana z
postacią Dzeusa Likejskiego (wilczego) z Arkadii. Składano mu rozmaite krwawe
ofiary, również z ludzi, jednak przy tych ofiarach nikomu nie wolno było
skosztować ludzkiego ciała, w przeciwnym razie Dzeus przemieniał kanibala w
wilka na 9-10 lat. Taki los spotkał m.in. legendarnego króla Likaona, który
składając w ofierze dziecko skosztował jego krwi oraz niejakiego Damarchosa,
który skosztował przy ołtarzu Jowisza Likejskiego dziecięcych wnętrzności. Ten
ostatni jest, nawiasem mówiąc, postacią autentyczną, zasłynął jako zapaśnik i
miał swój posąg w Olimpii. Do ćwiczeń wziął się podobno już po zdjęciu z niego
klątwy wilkołactwa. Za czasów Imperium Rzymskiego znano już wilkołaki, które
potrafią się przemieniać z własnej woli. Przemiana następuje w
charakterystycznym, symbolicznym miejscu - gdzieś tuż za miastem, na pograniczu
cywilizacji i dzikiej, demonicznej (bo nieznanej) natury. Przemiana odbywa się
przy pełni księżyca, wilkołak ściąga z siebie ubranie i zmienia się w wyjątkowo
agresywnego wilka. Wszelkie rany zadane wilkowi utrzymują się również po
przemianie. Często łączeni z wilkołactwem byli berserkowie - wojownicy
potrafiący wpadać w szał bojowy, o których krążyły legendy, że potrafili się
zmieniać w dzikie zwierzęta. Sama nazwa wskazuje na niedźwiedzia, ale zarówno
literatura na ich temat (nazywająca ich np. wilczymi skórami) jak i tryb życia
(nie walczyli samotnie lecz w grupach - jak wilcze stado nie jak niedźwiedzie)
wskazuje na ich związek z wilkołactwem. Ich szał bojowy był jak przemienienie w
bestię - stawali się niepokonani, nadludzko silni i w zapamiętaniu mogli
zabijać nawet swoich ludzi. Zamiana człowieka w zwierzę była czymś normalnym u
Prusów, człowiek po śmierci mógł stawać się wilkiem lub jakimś innym leśnym
stworzeniem. Zauważmy, że wilk jest tu jak najbardziej pozytywnie odbierany, a
taka reinkarnacja była swoistą nagrodą dla umierającego za jego męstwo,
dokonania wojenne etc.
Na terenach słowiańszczyzny wyodrębniły się trzy
grupy wilkołactwa, które można stosować do wszystkich wilkołaków są to: 1. czarodzieje
i wilkołaki "naturalne"; 2. ofiary czarów; 3. potępione dusze.
Pierwsza grupa to ludzie przemieniający się bez udziału osób trzecich z własnej
woli, czy to przy pomocy magii czy też przez wrodzone ku temu zdolności. Takie
wilkołaki są często wrogo nastawione do innych ludzi, ale zależy to od charakteru
konkretnego czarownika/wilkołaka. Przemiany odbywają się bądź za sprawą
odpowiedniego rytuału, bądź "po prostu się odbywają" (czego przykład
mamy opisany w wierszyku na wstępie - nie zawsze dzieje się to w sposób do
końca kontrolowany). Czarownik chcący przemienić się w wilka wbijał w ziemię
nóż po czym trzy razy się o niego potykał i przewracał (zawsze w tym samym
kierunku), za każdym razem wypowiadając zaklęcie (którego treść pozostanie na
wieki tajemnicą), przy trzecim potknięciu przemieniał się w wilka mającego
czworo oczu i wielki łeb. Aby wrócić do pierwotnej postaci musiał powtórzyć
rytuał przewracając się w przeciwną stronę. Metoda ta ma ten minus, że gdy
czarodziej biega pod postacią wilka ktoś może wyciągnąć z ziemi nóż, wtedy
przemiana jest już nieodwracalna, podobnie jak szaty pozostawione przez
człowieka zmienionego w wilka nie mogą być poruszone bo grozi to tym samym. Grupa
druga to ludzie, którzy w jakiś sposób narazili się na furię kogoś kto
posługuje się czarami. Czarodziej rzuca klątwę no i biedaczysko chce czy nie
chce staje się wilkiem. Wilkołak taki zasadniczo nie różni się od zwykłego
wilka, tyle że ma nieco inną sierść, a ścigany płacze ludzkimi łzami. Prawdziwe
wilki są do niego nastawione wrogo i nie pozwalają się do siebie zbliżyć. W
innej wersji (dawniejszej i chyba pozasłowiańskiej) wilk jest - przeciwnie -
wyrośnięty jak czort i włączając się w wilcze stada wiedzie w nich prym,
ściągając je na osady ludzkie. O wilkołakach-ofiarach czarów jest wiele
polskich legend i podań ludowych. Na przykład podanie w którym czarodziej
obrażony za to, że nie zaproszono go na wesele zamienia wszystkich weselników
na dobre parę lat w wilkołaki. Ostatnia twarz wilkołactwa jest dość późna i ma
już duże zabarwienie kulturą chrześcijaństwa. Otóż jest to dusza człowieka (a
nie żywy człowiek, jak to było w pozostałych przypadkach) na wieki potępiona i
snująca się po ziemi w postaci wilczopodobnej bestii. Taki wilkołak ma niejako
z założenia negatywne intencje, a jego jedyny cel szkodzenie ludziom i
sprowadzanie ich na złą drogę. Proszę zauważyć że taki wilkołak niewiele się
już różni od upiora. Otóż wiara w te dwa stworzenia w niektórych regionach zlała
się na tyle, że słów "wilkołak" i "upiór" używano zamiennie
na określenie powracającego zmarłego. W Grecji na przykład słowo
"wilkołak" oznacza wampira ssącego krew. Istnieje ciekawy przypadek
takiego zlania się wierzeń w wilkołaki i upiory: w Rumunii wilkołakiem
(varkolâci) stawało się siódme lub dziewiąte dziecko tych samych rodziców.
Bestia odzywała się w takim człowieku dopiero po śmierci (zazwyczaj w siedem
lat po niej), wtedy to wilkołak niczym wampir wstawał z grobu i w zwierzęcej
postaci pił krew bliskich. Istnieje jeszcze jeden aspekt dotyczący wilkołactwa,
o którym wyżej nie wspomniałem, który nam chyba jest najbliższy. Wierzono
bowiem, że w wilkołaki zmieniają się ludzie, którzy tylko pozornie są
chrześcijanami, a w rzeczywistości mają pogańską duszę. Zdarzali się również
ludzie, którzy posiadali dwie dusze. Jedna to ta ochrzczona, druga to ta
pogańska zwana wilczą. Nie sposób pisząc o wilkołactwie pominąć motyw Wilczego
Pasterza.
Wilczy Pasterz jest postacią dość enigmatyczną,
wiadomo że nosi się w wilczej skórze i pochodzi z pogańskich czasów. Jego
następcą czy też odpowiednikiem jest nie kto inny jak święty Mikołaj - patron
wilków i wilkołaków. Innym wilczym pasterzem był św. Jerzy. Wszyscy oni mieli
moc władania nad wilkami i wilkołakami, pozwalania im na napady na ludzi lub
ich od tego powstrzymywania. Co do metod walki z wilkołakami to nie zakrawają
one na wielką magię jak w przypadku upiorów. No może oprócz tych wilkołaków,
które zostały zaczarowane - wtedy najlepsza metoda odmiany to zdjęcie klątwy
przez osobę, która ją rzuciła, czasem też, po określonym czasie, odmiana
następuje automatycznie. Zabicie wilkołaka nie nastręczało wielkich trudności:
wilkołak jest uosobieniem brutalnej siły i tą samą metodą można się go pozbyć
(siekiery, miecze itd. były w pełni skuteczne), co innego w przypadku
wilkołaka-potępieńca będącego odmianą upiora - tutaj należy zastosować środki
antywampiryczne.
Jak widać z powyższego
artykułu wilk jest dla nas bardzo bliskim zwierzęciem. Od zamierzchłych czasów
kojarzony jest z czasami pogańskimi i ich magią. Nie przypadkowo więc tak
często przewija się w ruchu NS motyw
wilka. Dla nas wilk jest symbolem walki o utracone. Symbolem naszej walki, bo
tak jak wilki musimy się ukrywać i czekać w zapomnieniu na swoją chwilę. Na
podobieństwo wilków musimy trzymać się razem, jak WATAHA (HORDA) budząc u
przeciwników grozę i respekt przed naszym gniewem. Więc bądźcie wierni swoim
ideałom i nie zapomnijcie o swojej wilczej naturze.
„Pomnij na
pradawnych czasów dzieje,
Gdzie przez
bory, lasy łąki i knieje,
Pomykał zwierz
w pazury i kły zbrojny.
Wilk-symbol
pogaństwa z chrześcijaństwem wojny.”
LYKANTROP &
K.W.
Z trzeciego wydania Hordy 88


1 komentarze:
Ciekawy i dobry artykuł :)
Prześlij komentarz